|
swim 3,8km - bike 180 km - run 42,195 km
środa, 18 stycznia 2012
DNI 940-946
T6: 9I-15.I
poniedziałek, 09 stycznia 2012
DNI 933-939
Ten tydzień poszedł na straty. Leniuchowałem pięć dni a w sobotę i niedzielę pokręciłem po 45 minut na trenażerze. Święta, tydzień regeneracji, tydzień choroby i waga skoczyła na 102 kg ...
środa, 04 stycznia 2012
Początek roku
Niestety odpoczywam. Ale czasu nie marnuję. Podzieliłem przygotowania na okresy i zaplanowałem starty kontrolne. 05.12 - 01.01 : Przygotowawczy I 26.02 - półmaraton Wiązowna
niedziela, 01 stycznia 2012
DNI 926-932
T4 : 26.XII-1.I
niedziela, 25 grudnia 2011
DNI 918-925
T3 : 19-25.XII
poniedziałek, 19 grudnia 2011
DNI 911-917
T2 : 12-18.XII
wtorek, 13 grudnia 2011
DNI 904-910
T1 : 05-11.XII
OKRES PRZYGOTOWAWCZY
Podzieliłem sobie pozostałe 27 tygodni do stratu na okresy. Okres przygotowawczy zajmie 8 tygodni : T1 : 05-11.XII Wg. Friela powinno być mało intensywnie :
Ale czasowo nie dam rady, trening biegowy i rower tego samego dnia w tygodniu to raczej nie do zrealizowania. Zacznę powoli i nie za często i postaram się powoli zwiekszać ilość treningów. Na razie najważniejsze są treningi weekendowe, których czas trwania będę stopniowo wydłużał.
wtorek, 06 grudnia 2011
1981 - 2011
To już trzydzieści lat i ponad 100 utworów. Wszystkie noszę zawsze przy sobie. Próbowałem wybrać ulubiony, ale nie dałem rady. Ostatnio słucham głównie tych dwóch :
poniedziałek, 05 grudnia 2011
880-903
Mezocykl "preprzygotowawczy" Po nieudanych przygotowaniach do BN podstanowiłem zająć się lekturą i po przygotowaniu teoretycznym sklecić jakiś rozsądny plan na przyszły sezon. Główną moją lekturą była oczywiście biblia Friela. Podczas 'studiów" trenowałem bez planu starając się głównie poruszać się w niskiej intensywności. Przez te 24 dni zrobiłem około 180 km biegu, 6 h trenażera i 2 godzin siłowni. Razem blisko 27 godzin. To tygodniowo niecałe 8 h - stanowczo za mało jak na ukończenie Ironmana.
Podsumowanie sezonu 2011
Biegowo było super - wyniki w półmaratonach wiosennych i majowej piętnastce lepsze od oczekiwań. Szkoda, że tego wiosennego cyklu treningowego nie udało się powtórzyć jesienią i skończyłosietylko na życiówce na 3 km a z rekirdu na 10 km podczas BN wyszły nici. Rowerowo też udanie, wiele udanych treningów i w dwóch kolejnych startach na połówkach porawione życiówki. Wreszcie połamane 3h na 90 km, przekroczone 200 km w jeden dzień no i nowy rower. Najsłabiej było z pływaniem, ale to zgodnie z założeniami - te 2-3 minuty gorzej na połówce bądź 4-8 na całym nie mają tak wielkiego znaczenia, żeby poświecać na togodziny treningu podczas, gdy rowerem mogę nadrobić wiele więcej. Ale generalnie w triathlonie klęska. Właściwie żaden start nie był udany. Zastanawiałem się nad tym wielokrotnie i doszedłem do wniosku, że trzeba zacząć czytać ksiązkę Friela i ułożyć porządny trening pod tri.
środa, 09 listopada 2011
DZIEŃ 876 - 879
Nic nie idzie. Poniedziałek - trening z konieczności przesunięty na wieczór a tam na trenażerze po 15 minutach guma ... Wtorek - 45' trenażer + 30' siłownia. Środa - nic. Czwartek - nic.
niedziela, 06 listopada 2011
DZIEŃ 875
Nie udało mi się sprawdzić na piątkę w weekend, zatem BN pobiegnę "na czuja". Dziś wystarczyło mi czasu tylko na 30' siłowni. W ten weekend powrócił do pływania mistrz IAN THORPE. Człowiek mający na koncie 9 medali olimpijskich i 13 z mistrzostw świata. 13 razy ustanawiał rekord świata. Wszystko to przynajmniej 7 lat temu. I oto zamarzyły mu się Igrzyska w Londynie. Sprężył się, wskoczył do basenu i na pierwszych zawodach pływał zmiennym (100m - 56,33) i delfinem (100m - 54,09). Trudno powiedzieć co to oznacza w kontekście szans olimpijskich, bo wszystkie dotychczasowe sukcesy osiągał w stylu dowolnym. Ale trzymam kciuki.
sobota, 05 listopada 2011
DZIEŃ 874
Listopad, 15 stopni, słoneczko ... Na stadionie zrobiłem 3 km po 5:31 i skończył mi się cukier w organiźmie. Wczoraj wieczorem zjadłem mnóstwo słodyczy, dziś tylko małe śniadanie o 9 :00 i do 14:45 wszystko się wypłukało. Objawy klasyczne - momentalnie się spociłem, ręcę mi zaczeły drżeć i ogólnie osłabienie. Powalczyłem jeszcze dwie minuty ale było coraz gorzej. Zbierałem się już do samochodu, ale przypomniałem sobie, że mam Powerade w bagażniku. Wypiłem cały, poczekałem 5 minut i ruszyłem truchtem na czwarty kilometr. Powoli przyspieszałem i od piątego kilometra biegłem po 5:35 na luzie. Na końcu zrobiłem jeszcze serię skipów. Razem 8 km + 6 x 60 kroków skipA = razem 10 km.
piątek, 04 listopada 2011
czwartek, 03 listopada 2011
DZIEŃ 872
Stadion 1,6 km trucht + 8 x 400 m po 1:28 + 1,6 km trucht. Słabo mi idzie. Marzenia o wyniku 39' oddaliły się na następny sezon. W sobotę jest piątka na Kabatach, zobaczymy ile wyjdzie i jak to się ma do dyszki ... DZIEŃ 871
Pogoda wciąż niezła, ale czasu na treningi na zewnątrz nie mam. 45 minut trenażer + 6 x 60 kroków skip A. DZIEŃ 870
Jeszcze tydzień treningu do BN. Po tylu dniach przerwy najważniejsze, żeby nie przeholować. Wszystkiego nadrobić się nie da, a łatwo zrobić za dużo. Dziś 45 minut siłowni i wieczorem 60 minut na trenażerze.
poniedziałek, 31 października 2011
DZIEŃ 863-869
Dwa tygodnie przepadły. Powinienem właśnie skończyć plan i luzować przed dychą a tymczasem dupa. Najpierw tydzień na antybiotyku a potem tydzień lekkiego treningu bez biegania. Od niedzieli nieco przyciskam, ale nadrobić już się strat nie da.
poniedziałek, 24 października 2011
DZIEŃ 856-862
Sporo straciłem, teraz potrzeba z trzy dni lekkiego rozpędu i od środy atakuję znowu. Odpoczynek w domu zaowocował +4 kg na wadze, ale za tydzień już powinno być lepiej.
piątek, 21 października 2011
wtorek, 18 października 2011
DZIEŃ 849-855
Niestety, po prawie pięciu tygodniach realizacji planu nastąpiły trudności. Po sobotnim bieganiu wieczorem zaczęło mnie boleć gardło a w nocy dostałem takiego kataru, że czułem jak mi w zatokach chlupie. Odpoczywałem niedzielę, ale w poniedziałek rano nadal było słabo. Piję mleko z miodem, herbatę z sokiem i czekam na poprawę ...
sobota, 15 października 2011
Jesienne bieganie.
Żałuję, że na trening nie zabrałem dziś aparatu. Uwielbiam taką pogodę na treningi - chłodno, ale sucho, bezwietrznie i mnóstwo żółtych i brązowych liści. Na stadionie miałem w planie 10 km II zakresu po ok. 4:34. Biegło mi się lekko i szybko - całe 10 km słuchałem KILL'EM ALL (dobiegłem do Seek & Destroy). No i okazało się, że wyszło znacznie szybciej - 10 km w 45:10. To chyba moje najszybsze wb2 w dodatku zmieściłem się z tętnem w 166.
poniedziałek, 10 października 2011
DZIEŃ 842-848
W tym tygodniu luz. Sprężyłem się tylko w sobotę walcząc o życiówkę na 3 km. Niby sie udało, ale wg. przelicznika z tego czasu na dyszkę wychodzi zaledwie 40:42. Zatem przez najbliższe trzy miesiące trzeba te kilkadziesiąt sekund obciąć.
|
Zakładki:
----------------------------
----------- BIEG -----------
-------- PŁYWANIE --------
---------- ROWER ---------
-----KALENDARZ 2012------
------------LINKI-----------
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||